Piękny Dzisiejszy dzień, w krzywym zwierciadle „szczegulnych” myśli.

21 października 2 21r godz. 19:55

Trójka:

Piękny Dzisiejszy dzień, w krzywym zwierciadle "szczegulnych" myśli.

Joł wszystkim,
Pomyślałem, że coś naskrobię, bo niby niewiele ciekawego się dzieje, oprócz pracy i wolontariatu, ale jednak coś.

Z pięknych wieści, niedługo zamykamy kolejną porcję (10 ton)
zbieranych nakrętek na rehabilitację Małego Chłopca. Porcja 10 ton, to niby dużo, ale przekładając na czas, jaki można zdobyć rehabilitacji, to kropla w morzu potrzeb. Jednak kolejne nakrętki dziś przywiozłem na teren zbiórki. Jeszcze jakieś trzy wory od zborza czekają do wywiezienia, ale to już po niedzieli sukcesywnie będą co dzień znikały, po drodze po pracy do Śnieżynek.
Ciekawa reakcja Motorniczego Kermita była, gdy po odstawieniu dwóch worków z nakrętkami, pojawiłem się
na pętli:
– Pan znowu chce ze mną jechać?
To jakaś wycieczka krajobrazowa, czy co?! –
Nie wdając się w odpowiedzi burczącemu urzędnikowi zająłem miejsce w tramwaju (czasami udaje mi się samemu ogarnąć wjazd do tramwaju , gdy merając Hermenegildą po krawędzi peronu, stwierdzę, że tramwaj jest płasko podwoziowy) Marzy mi się, by być bardziej widzącym, niż niewidomym, wbrew temu co postuluje między innymi jeden z eltenowiczów , Nawołując, do nierobienia z siebie za wszelką cenę widzących. [przyp. Ł.A. „Wstyd niewidomych”, w. 5//56]. dzięki temu, mógłbym unikać takich stwierdzeń, , jak to. Nic tam, chyba nie pozostaje nic innego, jak uzbroić się w twardą skórę na zadniej części ciała, i działać dalej, tak jak działam.
Z innej beczki, czy u was, też tak wieje, jakby chciało głowę urwać?
Krążąc dziś między domkiem a pracą, pracą a wolontariatem i domkiem, szare komurki chciały mi uciec. Szkoda, że czapki ani opaski na uszy nie mogę mieć by nie zabużać słyszenia przestrzeni. Gdyby było to tylko możliwe, to nie pogardził bym nawet najmniejszą osłonką uszu. Swoją drogą nie rozumiem ludzi, którzy nie korzystają z uszu poruszając się, i chodzą z gołymi głowami przy wietrze, czy mrozie. Zdaje się, tak być, że najszybciej wtedy uszy właśnie dostają „po głowie”. Chociaż muszę przyznać, że ta pogoda dzisiejsza, nie jest jeszcze najgorsza. Gorzej jeszcze byłoby, jakby podczas wiatru, deszcz padał. Zdaje mi się, że wtedy jest o wiele, wiele zimniej. To odczucie, przynajmniej u mnie, jest takie, jakby uszy zamarzały, a tu nic z nimi zrobić nie można. Znaczy można by, gdyby widzieć, bo wtedy oczy przejęłyby większościowe funkcje uszu, ale c1.

6 komentarzy

  1. Nie mówię, że to nie jest masowa idea, ale gdy usłyszałem ogłoszenie o potrzebnych nakrętkach dla schroniska w Poznaniu w :Sygnałach świata”, to o facebookowych grópach wiedziałem tylko tyle, że gdzieś są.

    Było jasne ogłoszenie, była po jakimś czasie konkretna odpowiedź w postaci dosyć dużej zgrabnej paki nakrętek, i nie widziałem tam drugiego dna.

  2. Na Fb jest grupa "Nakrętkowo", tyle tam jest wymienionych punktów, w których można oddawać nakrętki, że to nie może nie być akcja na szeroką skalę.

  3. Na zwierzątka, kiedyś też zbierałem, ale po zawiezieniu nakrętek do schroniska przy Ławicy, gdy usłyszałem, że
    "aż tyle, to my nie potrzebujemy, bo nie mamy tego gdzie potem trzymać",
    dałem sobie spokój, i zbieram dla ludzi. I to mi się na szczęście na razie sprawdza. Bo nie muszę się przynajmniej tłumaczyć, że czemu aż tyle…
    Z bezdomnymi zwierzakami – psy, koty, jest niestety taki problem, że przynajmniej część ludzi, posiadających psy albo koty, przeszła kastracje mózgów. I nie potrafią zrozumieć, że jeśli zwierz, nie jest poddany kastracji, czy sterylizacji, to małych zawsze będą ludzie się pozbywać. „Małe, jest piękne”, jak to kiedyś śpiewał jakiś zespół, ale pytanie ile tego małego pięknego jest się w stanie utrzymać?
    Moje koty, na szczęście tego problemu już nie mają, bo zarówno Zuzkę, Tosie, jak i Wow po otrzymaniu od prywatnych ludzi, od razu wet pozbawiał problemu potomstwa.
    Ale oczywiście jeśli komuś sprawdza się zbieranie na zwierzęta, to fajnie.

  4. To ja zbieram nakręteczki na zwierzątka. Nad ludźmi zawsze się ktoś zlituje, bezdomnego kota jeszcze skopią, ostrzelają z wiatrówki i zagłodzą.
    A wiało na Starym, co prawda w środę, ale tak, że gdzieś w naszym domu szybę wywaliło, a potem… No cóż, brzmiało to, jakby tynk opadał ze ścian.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

EltenLink